Składniki Szczęścia Posts

Z żalem obserwuję, że powszechne podejście jest takie, że wystarczy zacisnąć zęby i będzie super. Owszem, jeśli ma to być proces, który trwa chwilę, dwa tygodnie, miesiąc, no może kilka miesięcy, to tak. Pytanie, co nam po tej „walce” zostanie? Czy trwale zmieni ona jakość naszego życia i nasz sposób myślenia o sobie, o jedzeniu, o emocjach? Czy może będzie to okres przejściowy i liczymy się z tym, że gdy tylko zaniechamy działań, to wszystko może wrócić do poprzedniego trybu? Co zrobić, aby wprowadzi zmiany na zawsze?

Przez wiele pierwszych lat życia jesteśmy dla niego niepodważalnym wzorem. To, co robimy, co wybieramy i jak postępujemy jest dla niego wyrocznią i jedyną słuszną drogą. To czas budowania jego systemu wartości, „oczywistości”, zwyczajów, tradycji, itd. Pytanie, czy wykorzystamy to mądrze i w pełni?

Wartość relacji z jedzeniem jest bagatelizowana, przez co możemy mieć trudność z prowadzeniem tak zwanego zdrowego stylu życia. Może to też niestety prowadzić do wielu trudnych dla nas doświadczeń takich jak nadwaga, otyłość, jedzenie emocjonalne, upośledzenie relacji z otoczeniem, zaburzenia odżywiania, a nawet stany depresyjne. Staram się unikać generalizowania, ale obserwuję, że idziemy naprawdę w ryzykownym kierunku. Żyjemy bowiem w pośpiechu, jesteśmy przesyceni bodźcami, przestymulowani do działania, otoczeni szeroko rozumianym nadmiarem wszystkiego, a cisza stała się luksusem.

Niestety globalnie mamy daleko posuniętą skłonność do przejadania się. W konsekwencji tyjemy i chorujemy, często śmiertelnie. W dużej mierze dzieje się tak na skutek naszej niewiedzy, zaniedbania i ignorancji. Oszacowanie tego, ile powinniśmy jeść i w pewnym sensie, co powinniśmy wybierać, nie jest wcale takie trudne, a mimo to sprawia nam wciąż wiele problemów.

Każda zmiana, która wiąże się poczuciem przymuszenia i ograniczenia ma relatywnie małe szanse powodzenia. Warto zadbać o przestrzeń do bardziej świadomego przeżywania tego, co się wokół nas dzieje i tego, co sprawia radość. Spróbuj wcielić w życie kilka praktyk, dzięki którym jedzenie będzie cieszyć i szybciej sycić.

Nie można żyć w poczuciu zakazów i nakazów. Nie chcę popadać w zbyt emocjonalne tony, że życie jest krótkie, że trzeba brać z niego garściami i że trzeba cieszyć się każdym dniem, ale tak właśnie uważam. Staram się pogodzić drzemiącą we mnie włoską naturę, która każe mi się skupić tylko na przyjemnościach, z potrzebą kontroli i poczucia słuszności dokonywanych wyborów. W moim przypadku oznacza to zatem świadomą dietę pełną harmonii.