ODPOCZYNEK

Najwięcej piszę o jedzeniu, bo jest to podstawa dbałości o zdrowie. Dzielę się z Tobą wiedzą, dzięki której Twoje wybory są bardziej świadome, a zmiana nawyków łatwiejsza. Niekwestionowanym dopełnieniem mądrej diety jest oczywiście ruch. To on pozwala utrzymać odpowiednią formę ciała. Jest jeszcze jeden element, który idealnie dopełnia całość – regeneracja.

Pokolenie bez czasu

Jeszcze do niedawna pracowałam w branży public relations. Obsługiwałam bardzo różnych klientów – od małych startupów po międzynarodowe koncerny. Funkcjonowałam zarówno w strukturze small biznes, jak i w korporacji. Specyfika pracy była różna, ale każda miała jedną cechę wspólną – kult bycia zajętym. Nie wiem na czym to polega, że dziś człowiek, któremu udaje się znaleźć czas na wszystko lub prawie wszystko, niejednokrotnie jest postrzegany jako leniwy, niezorganizowany, albo po prostu mało kreatywny. Przyznam, że jest to schorzenie zaraźliwe. Po kilku latach zaczęłam płynąć z tym samym nurtem. Sytuacja się nieco odmieniła, kiedy dojrzałam do otwarcia własnej firmy, która szybko zaczęła bardzo prężnie działać. Po dwóch latach okazało się niestety, że potrzebuję znacznie większej zmiany. Ówczesny stan rzeczy tłumaczyłam sobie brakiem pokory wobec komfortu, w jakim pracuję. Jednak mój mąż i przyjaciele utwierdzili mnie w przekonaniu, że czas na gruntowne zmiany. Ostateczna „diagnoza” była dla mnie trudna do zaakceptowania. Doświadczyłam bowiem klasycznego wypalenia zawodowego. Zajęłam się więc zupełnie czym innym i wyraźnie zwolniłam. Okazało się, że świat się nie zawalił i że o dziwo na wszystko udaje mi się znaleźć czas. Nie jestem oderwana od rzeczywistości i mam świadomość, że żyjemy w tempie, że lista „to do” jest wciąż pełna, a doba nie jest z gumy. Warto jednak na chwilę się zatrzymać i zastanowić do czego Cię to prowadzi i czy biegniesz, bo musisz, czy biegniesz, bo Twój chomikowy kołowrotek jest już tak rozpędzony, że nawet nie czujesz tego pędu.

Work – life balance

To doświadczenie pokazało mi, że brak równowagi między tym co trzeba, tym co warto, tym co chcę, a tym czego potrzebuję niejednokrotnie jest bardzo przykre w konsekwencjach. Nie pilnowałam tego, żeby poświęcać sobie odpowiednią ilość czasu. Doprowadziło to do między innymi do spadku produktywności, frustracji, chronicznego zmęczenia, zmniejszenia odporności na stres i co podwójnie trudne – upośledzenia relacji z bliskimi. Dziś dzielę czas między pracę zarobkową, treningi odżywiania, rozwój, naukę, obowiązki domowe, które uwielbiam, rodzinę i przyjaciół. Jasno wyznaczyłam sobie priorytety, których pilnuję. Jednocześnie staram się też regularnie znajdować czas tylko dla siebie. Nie jest to oczywiście proste. W pewnym sensie wymaga to dyscypliny i siły. Czasami można przyrównać to bowiem do próby zatrzymania się na chodniku pełnym pędzących turystów. Ściskają Cię z każdej strony i wymuszają poruszanie się ich tempem i w narzuconym przez nich kierunku. Jednak sen, relaks, odprężenie, oczyszczenie myśli i regeneracja, to nieodłączny element dbania o siebie. Jak to zrobić?

Nicnierobienie

Bardzo zdradliwe jest utożsamianie odpoczynku z bezczynnością. To drugie, to stan, w którym ograniczamy do minimum aktywność umysłową i fizyczną. Idealnym przykładem są regularnie przytaczane przeze mnie „sporty kanapowe”, podczas których najwięcej rusza się nasz palec wskazujący po pilocie. Często też w ramach relaksu wybieramy smartphone, poświęcając godziny na bezproduktywne przeglądanie kanałów social media. Oczywiście taki czas jest nam potrzebny, bo odrywa nas od obowiązków i tak zwanej prozy życia. Nie spełnia jednak swojej podstawowej funkcji – nie przywraca pełni sił fizycznych i psychicznych. Istotą odpoczynku, z punktu widzenia zdrowia, jest uzupełnienie zasobów energii i odbudowanie „przestrzeni” mózgu. Zatem, żeby tak naprawdę się zregenerować trzeba wybrać formę aktywności, która będzie angażowała inne zmysły niż te, które wykorzystujemy na co dzień. W ten sposób ciało i umysł pozostaną w równowadze, a to ona jest kluczem.

Przyspieszony kurs praktyczny

Sekret tkwi w dążeniu do zachowania harmonii między tym, co robisz na co dzień, a tym, jak odpoczywasz. Zakładając, że pięć dni w tygodniu siedzisz po osiem do dziesięciu godzin za biurkiem klepiąc w klawiaturę, Twój odpoczynek powinien być aktywny. Powinien on uruchomić mięśnie, które przez cały dzień pozostają w spoczynku, dotlenić organizm i dostarczyć mózgowi alternatywnych bodźców. Zatem idealnym rozwiązaniem jest sport, spacery, czy chociażby prace w ogrodzie, szczególnie jeśli większość dnia przebywasz w pomieszczeniu zamkniętym lub co gorsza klimatyzowanym. Jeżeli z kolei Twoja praca polega, np. na organizacji i realizacji eventów, a Twój dzień wypełniony jest bieganiem ze spotkania na spotkanie, ciągłymi rozmowami i ustaleniami, to przeciwwagą może okazać się kojąca i rozciągająca joga, słuchanie relaksacyjnej muzyki, masaż, czy dobra lektura.

Moje sposoby

Na co dzień moja praca jest ściśle związana z książkami, mediami społecznościowymi i internetem. Dużo czasu spędzam przed komputerem i z iPhonem w ręku. Staram się jednak pilnować tego, żeby regularnie ładować swoje baterie i mam na to kilka sposobów, które bardzo mi się sprawdzają. Paradoksalnie najskuteczniej odpoczywam podczas ćwiczeń na siłowni. Lubię czuć, kiedy moje ciało podejmuje walkę z obciążeniem, tempem i przekracza swoje granice. Wbrew pozorom moja głowa odcina się wtedy od codziennych tematów, skupia się tylko na danej chwili, a na koniec poziom endorfin przyjmuje poziom master. Na ogół dzień zaczynam w okolicy godziny 6:00, a po godzinie jestem już na siłowni. Mimo zmęczonego ciała, mam później energię na cały dzień obowiązków. Kojąco na nadszarpnięte nerwy, albo zmęczoną głowę działa na mnie czas z rodziną. Wspólne spotkania powodują, że przestaję myśleć o pracy, o obowiązkach i zmartwieniach, a zamiast tego mam poczucie pewnego rodzaju beztroski. Skupiam się na najważniejszych dla mnie emocjach. Daję i przyjmuję szczere, bezinteresowne ciepło, które nie każdy umie docenić. O dziwo nie rozleniwia mnie ten stan, wręcz przeciwnie. Wracam do pracy pełna pomysłów i zapału.

Jestem też z tych, którzy potrafią i lubią spędzać czas ze sobą. Wtedy najczęściej ląduję w kuchni. To moja ulubiona przestrzeń w domu i spędzam tu naprawdę mnóstwo czasu. Gotowanie mnie odpręża, uruchamia inne zmysły i dostarcza innych bodźców. Dotyk, zapach, smak – uwielbiam ich doświadczać. Pichcenie łączy się też z moją pracą, bo łączę wtedy teorię dietetyki z praktyką i dzielę się nią z podopiecznymi. Jak widzisz są to bardzo proste czynności, ale mają naprawdę dobroczynny, chwilami wręcz zbawienny wpływ nie tylko na kondycję mojej głowy, ale też mojego ciała.

O ironio idealnym podsumowaniem byłoby powiedzenie mojej byłej szefowej. „Wypoczęty pracownik, to efektywny pracownik” – mawiała.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *