TECHNIKI UWAŻNEGO JEDZENIA

Coraz mocniej promowane jest zdrowe odżywianie, zdrowy tryb życia i aktywność fizyczna. Media dzielą się mnóstwem diet, produktami cud i tymi, które rzekomo wyrządzają nam dużo szkody. Niestety znaczna część tych teorii w dużej mierze opiera się o nurt nazywany przeze mnie popdietetyką, której fundamenty leżą w domysłach, spekulacjach i marketingu, zamiast dowodów naukowych. Nie zmienia to faktu, że wpływ otoczenia „mobilizuje” do wyścigu po zdrowie. Ów wyścig stał się poniekąd modny i dobrze. Cel jest słuszny, ale wykonanie nie zawsze trafione. Tworzymy bowiem mniej lub bardziej precyzyjny plan odżywiania i ruchu, wygrzebujemy z internetu dietę „doskonałą”, zapisujemy się na siłownię i zaciskamy zęby.

Zapominamy o najważniejszym

Każda zmiana, która wiąże się właśnie z zaciśnięciem zębów, poczuciem przymuszenia i ograniczenia ma relatywnie małe szanse powodzenia. Pomijamy bowiem cały psychologiczny aspekt zmiany, który jest według mnie jest kluczowy. Planując trwałe modyfikacje powinniśmy zacząć od nawiązania lepszego kontaktu z samym sobą. Ciężko jest budować coś dobrego dla siebie, jeśli nie zacznie się chociażby od nauki redukcji stresu i napięcia. Daje to przestrzeń do bardziej świadomego przeżywania tego, co się wokół nas dzieje. Nie chodzi o to, aby nagle przejść na buddyzm i nauczyć się medytować. Chodzi o stan skupienia na wykonywanej w danej chwili czynności czy na sytuacji w jakiej się aktualnie znajdujemy. Planując jakiekolwiek zmiany niezbędna jest też przestrzeń na to, co cieszy. Dlatego regularnie i pełna przekonania piszę o tym na swoich social mediach, że codzienna dieta ma nas karmić i odżywiać, ale musi także smakować, pachnieć i dawać przyjemność, tak jak sport ma dawać radość, a czas wolny odpoczynek i regenerację. Wierz mi, że tak da się nawet tracić wiele zbędnych kilogramów.

Technika

Pisząc o pielęgnacji komfortu psychicznego, dbałości o smak i radości jedzenia nie mam na myśli kulinarnej anarchii. Aby jej uniknąć spróbuj wcielić w życie chociaż część z poniższych praktyk. Szczególnie zwróć uwagę na punkty 4,5 i 6. Zapewniam Cię, że punkt 7 przyjdzie naturalnie.

Grafika autorstwa Składniki szczęścia

1. Skup się na wyborze

Najlepiej jest oczywiście wybierać te produkty, które są dobrej jakości, nie są przetworzone, a ich skład jest uczciwy, prosty i zupełnie dla Ciebie zrozumiały. Proponuję Ci eliminację produktów, które są opakowane, a szczególnie te, które mają długie opisy na etykiecie. Ja przyjęłam zasadę, że nie jem niczego, co zawiera niezrozumiałe dla mnie składniki czy kombinacje liter i cyfr. Przecież warzywa, owoce, zboża, nasiona roślin strączkowych, kasze, ryby i owoce morza, czy dobrej jakości nabiał nie wymagają skomplikowanych opisów. Nie sięgam tym samym po gotowce, zestawy przypraw i dosmaczaczy czy wyroby typu dwa w jednym, np. jogurty owocowe.

2. Gotuj z uwagą

Ja mam to szczęście, że uwielbiam gotować, a kuchnia, to moje ulubione miejsce w domu. Domyślam się jednak, że nie każdy musi czerpać z gotowania tyle przyjemności co ja, ale postaraj się w każdy przygotowywany posiłek włożyć chociaż odrobinę staranności i uwagi. Pamiętaj też o czujności, której poświęciłam jeden z poprzednich artykułów. Pisałam w nim między innymi o kaloriach incognito. Wszystko, nawet najbardziej zdrowe rzeczy mają swoją wartość energetyczną, której nadwyżka na ogół nie jest wskazana. Na przykład uwielbiam oliwę z oliwek za jej smak i prozdrowotne bogactwo. Jednocześnie jest ona źródłem tłuszczy, cennych, ale jednak tłuszczy. Miej na uwadze, że łyżka stołowa tego cudownego eliksiru może mieć ponad 100 kcal. Po prostu zacznij zastanawiać się nad tym, co wrzucasz do przysłowiowego garnka.

3. Usiądź przy stole

Jedzenie na stojąco, lub nie daj boże w biegu, to jedna z podstawowych przeszkód na drodze do delektowania się smakiem, a co za tym idzie wyłapania momentu, w którym jesteśmy najedzeni. Poświęć sobie chociaż te kilkanaście minut na to, aby usiąść i skupić się na posiłku. Wierz mi, że sprawy zawodowe nie legną w gruzach, a Twój komfort i prawdopodobieństwo większej satysfakcji z posiłku może zyskać na sile.

4. Zwolnij

Ten punkt zdecydowanie łączy się z punktem nr. 3. Wszystko, co robisz w pośpiechu narażone jest na działanie bezmyślne i nieuważne. Tak zwany jedzeniowy autopilot odbiera Ci możliwość zastanowienia się nad temperaturą, nad konsystencją, smakiem, a tym samym odbiera Ci przyjemność przeżywania najprostszego nawet posiłku.

5. Ogranicz bodźce

Posiłek przed telewizorem, komputerem lub ze smartphonem w ręku, to już chyba standard, a jednocześnie kolejny rozpraszacz na drodze do świadomego doświadczania posiłku. Namawiam Cię do obserwacji pewnego mechanizmu. Przygotuj sobie porcję ulubionych przekąsek, które lubisz jeść oglądając, np. serial. Założę się, że podczas seansu, często orientujesz się, że przekąski skończyły się „tak nagle”. W dodatku, gdybym zapytała Cię o szczegół z nimi związany, odpowiedź przysporzyła by Ci trudności. Spróbuj te same przekąski zjeść siedząc przy stole, sam na sam z posiłkiem skupiając się na każdym kęsie. Śmiem podejrzewać, że w połowie porcji będziesz już nasycona. Po raz kolejny powiedz „nie” autopilotowi.

6. Gryź dokładnie

Myślę, że nawet nie jesteś świadoma tego, ile smaku uwalnia się podczas powolnego, dokładnego gryzienia, a wręcz rozcierania jedzenia na podniebieniu. Jest to prosta technika, dzięki której naprawdę każdy kęs nabiera zupełnie nowych walorów i głębi. Kiedy zaczęłam stosować tę technikę odkryłam zupełnie nowe nuty smakowe w produktach, które wydawało mi się, że znam doskonale.

7. Poczuj smak

W zależności od tego, ile uwagi poświęcisz powyższym punktom i jak serio je potraktujesz, tym łatwiej będzie Ci odnaleźć wszystkie warstwy smakowe posiłku. Postaraj się w skupieniu zjeść, np. duży kęs świeżego chleba. Mogłoby się wydawać, że pajda, jak pajda. Zapewniam Cię jednak, że kiedy tak naprawdę skupisz się na smaku i pozwolisz sobie na jego przeżywanie, banalny chleb odkryje przed Tobą mnóstwo słodyczy, lekką kwasowość, która często wykończona jest delikatną słonością. Każdy, dosłownie każdy produkt odkryje przed Tobą mnóstwo tajemnic, gdy tylko dasz mu na to przestrzeń.

8. Pij wodę przed lub po posiłku

Picie wody to podstawa. W ciągu dnia piję jej naprawdę dużo, jednak staram się unikać tak zwanego popijania posiłku. Nie chodzi o mechaniczne czy biologiczne aspekty trawienia, potencjalnego rozrzedzania soków żołądkowych i innych „szkód”, które czyni nam płyn podczas jedzenia. Nie powielam tych teorii, bo wielu szanowanych przeze mnie dietetyków, np. Tadeusz Sowiński, podważają zasadność tej tezy posiłkując się oczywiście szeregiem dowodów naukowych. Ja skupiam się jednak znów na aspekcie smaku. Popijanie posiłku wodą, sokiem, czy nie daj boże jakimś lichym napojem słodzonym po prostu burzy pewien „nastrój”, który przed chwilą zbudowaliśmy w buzi. Troszkę co innego jest, np. z alkoholem, który często stanowi dopełnienie dania i pięknie podbija jego walory smakowe. Oczywiście do picia alkoholu nie namawiam.

Wszystkie osiem zasad, którymi staram się kierować podczas codziennych posiłków naprawdę powodują, że stają się one przyjemnym doświadczeniem, a samo jedzenie syci mnie dużo szybciej, niż wtedy, gdy nie poświęcałam mu uwagi. Oczywistym jest, że życie ma swój rytm i swoje tempo. Nie zawsze jesteśmy w stanie poświęcić posiłkowi aż tyle czasu, aby wypełnić wszystkie powyższe elementy technik. Wystarczy jednak, że w tak zwanych trudnych warunkach, spełnisz chociaż ich część, a zobaczysz, ile na tym zyska Twój komfort psychiczny i fizyczny.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *