Po maturze studiowałam dziennikarstwo ze specjalizacją dziennikarstwa prasowego. Na papierze jestem magistrem, ale przede wszystkim czuję się dziennikarką tak w głębi serca. Mój tata był dziennikarzem. Wychowywałam się blisko nazwisk wybitnych. To było szalenie inspirujące i poszerzające horyzonty wyobraźni, wrażliwości. To nauczyło mnie patrzeć bardziej i słuchać bardziej. To też nauczyło mnie czuć bardziej, co czasami staje się wyzwaniem, wręcz bywa trudne. Pisanie to jednak od zawsze była moja forma ekspresji. Wiem, że kiedyś napisze książkę. Może niejedną.

Jestem szalenie ciekawa ludzi i treści. Kocham konsumować świat ten inny, nowy i ekscytujący, ale też ten zwykły, przeciętny, który widać gołym okiem. Jednocześnie jestem przekonana o tym, że ich lektura może być solidnym wsparciem w zmianie relacji Ciebie z Tobą, a co za tym idzie Ciebie z jedzeniem.

O myślach, które się kleją

O tym, jak radzić sobie z natrętnymi przekonaniami, które niszczą relację z samymi sobą, z otoczeniem i… z jedzeniem. Jak odkleić się od trujących codzienność myśli i zacząć budować wolność?

czytaj dalej

O powrocie do bazy

To dość naturalne, że jedzenie jest naszym narzędziem radzenia sobie w różnych sytuacjach. Od zawsze towarzyszy nam gdy jest fajnie, gdy coś świętujemy, gdy jest nam dobrze. Jedzenie towarzyszy nam też wtedy, kiedy jest nam smutno, źle i niewygodnie. Kiedy coś się dzieje i kiedy nic się nie dzieje. Zdrowa relacja z jedzeniem jest trudniejsza niż się wydaje. Jak ją zmienić?

czytaj dalej

O spuszczaniu ze smyczy

Ten felieton przypomina troszkę pisanie intuicyjne, w którym zupełnie „niechcący” poruszyłam według mnie szalenie potrzebny temat. Wyszło o opuszczaniu schematów, zarzucaniu scenariusza i szukaniu siebie w sobie.

czytaj dalej

Sobotnie śniadanie

„Wspomniane dwa tygodnie wycofania się z instagramowego życia coś mi dały i coś mi zabrały. Zabrały, jak się jednak okazuje, tylko pozornie. To jest bowiem wręcz fascynujące widzieć, że…” czyli sobotnie rozkminki przy śniadaniu

czytaj dalej

Od czegoś trzeba zacząć

Mój perfekcjonizm sabotował spontaniczny charakter bloga i finalnie nie publikowałam felietonów. Dziś jest 1.02.2022 roku – idealny czas na zmianę. Idealny nie dlatego, że to pierwszy dzień miesiąca, ale dlatego, że równo za dwa tygodnie, 14.02 skończę 39 lat i jak pomyślę sobie, ile czasu straciłam na dążenie do ideału, to ręce mi opadają. Zatem… od czegoś trzeba zacząć.

czytaj dalej