Jak zbudować cel, żeby skutecznie go zrealizować.

Niech zgadnę. Planowanie jakiejkolwiek zmiany zaczynasz od stawiania sobie ambitnych celów. Jesteś zmotywowana, wręcz zdeterminowana. Jest też opcja przeciwna – jesteś sfrustrowana, po tym, jak stanęłaś na wadze i okazało się, że sytuacja całkowicie wymknęła się spod kontroli. F***, to jednak nie jeansy się skurczyły 😉 Czas na odchudzanie! Co robisz?

Znajomy scenariusz

Uogólniając. Najpierw pada określenie czasu. Zazwyczaj jest to „od jutra”, „od pierwszego” albo od „nowego roku”. Trzecia opcja jest szczególnie wygodna, zwłaszcza jeśli mamy np. maj 😉 Uwielbiamy otwierać nowe rozdziały z przytupem. Krok drugi to określenie celu. I teraz ciekawostka. Zadałam moim Dziewczynom pytanie, jakie jest ich najczęstsze postanowienie. Dziewczyny, czyli obserwatorki Składnikowego profilu na Instagramie, do śledzenia którego oczywiście Cię zapraszam, bo sporo się tam dzieje, najczęściej odpowiadały, że … schudnąć. Tadam, zaskoczenie umiarkowane, ale drążę dalej. Z czym dla nich wiąże się odchudzanie?. Jak pewnie się domyślasz, przeczytałam, że schudnąć, tzn. nie jeść słodyczy, nie objadać się wieczorami, nie jeść dużo, w ogóle nie jeść. Słowo „nie” królowało. Na szczęście w kontrze pojawiało się zdrowe odżywianie, zmiana nawyków, picie wody. Uff, czyli już lepiej.

Mamy zatem postanowienie, mamy definicję terminu.
Nie pozostaje nic innego, jak zacząć działać.

No i zaczynają się schody. Dlaczego? Problem nawet nie leży w tym, że chcemy coś zacząć od jakiegoś momentu. Problem tkwi w tym, że plan jest tak ogólny, że chyba bardziej się nie da. Przypomina on raczej postanowienie, że przeczytam książkę. Kiedy? O czym? Romans, a może kryminał? W jakiej formie jest ta książka, bo przecież może być druk albo wersja elektroniczna? Czy dla rozrywki, czy dla rozwoju osobistego? Cel zakłada zatem, że coś ma się wydarzyć i że coś chcesz osiągnąć i … już. Nie wiesz tym samym, od czego zacząć ani jakie są poszczególne etapy.

Od ogółu do szczegółu

Zaczynamy zatem od rozłożenia celu na poszczególne klocki. Uczepmy się tego, że „chcę schudnąć”. Przyznam Ci, że nie znoszę takiego stawiania sprawy. Moje kursantki na ogół przychodzą do mnie właśnie z założeniem, że odchudzanie to jest ich priorytet. Jednak nasza praca skupia się wówczas wokół wielu innych elementów, które na końcu wszystkich rachunków prowadzą dopiero do redukcji. Co zmieniamy? Opowiadam o tym na jednym ze stories. Jest krótkie, więc wskakuj i później wróć do lektury. Jeśli jednak nie chcesz się odrywać od tekstu czytanego, to opowiadam dalej. Mamy zatem cel ogólny, czyli chcesz schudnąć. Czas zatem na wypisanie na kartce, tak zwanych celów skojarzeniowych, czyli wszystkiego tego, co kojarzy Ci się, że powinnaś zrobić, żeby osiągnąć cel ogólny. Dla spójności dalszej „instrukcji” przyjmę, że napisałaś tam między innymi, że nie chcesz jeść słodyczy, a szczególnie nie chcesz podjadać ich wieczorami.

Kiedy zatem masz już tą mniej lub bardziej precyzyjną i uporządkowaną listę, spójrz na swoje życie z tak zwanego lotu ptaka. To jest czas na obserwację codzienności, analizę tego, jak Ty siebie postrzegasz, jakie masz utarte stereotypy związane między innymi z jedzeniem, jak postrzegasz swoją rolę w otoczeniu, ale też czy jesteś nerwowa, czy odpoczywasz, czy jesteś wrażliwa, czy często się stresujesz. Po prostu spójrz na siebie z góry. Jeśli potrzebujesz, to przegadać – dawaj. Gotowa na kolejny krok?

Teoria vs rzeczywistość

Czas na konfrontację tego, co wypisałaś na liście celów skojarzeniowych z tym, co pokazał Ci „przelot balonem” nad własnym ja i własną codziennością. Przyjmijmy, jakże nieabstrakcyjny scenariusz, że wracasz do domu po ciężkim dniu, po kłótni z szefową, zestresowana, sfrustrowana, w dodatku głodna, bo nie zdążyłaś zjeść całego obiadu, tylko coś kąsnęłaś w locie. Czujesz się potraktowana fatalnie, masz poczucie krzywdy, poświęcenia, jesteś wk****. To jest właśnie ten moment, kiedy myślisz sobie: „co tam odchudzanie! Ja to wszystko sobie teraz wynagrodzę.” Może jesteś już na tym etapie, że widzisz podpowiedź, skąd bierze się wieczorny romans z czekoladą? Prawdopodobnie zatem nie chodzi o to, żeby nie jeść słodyczy.

Zamiast tego, warto pomyśleć o wcześniejszym kładzeniu się spać, nauce technik relaksacji, jodze, szkoleniu z uważności, czyli temu, co wzmocni Twoją psychikę i odporność na stres. Jest to więc idealny moment na to, żeby zrobić wstępną weryfikację celów skojarzeniowych. Snując jednak plany o aktywnościach, jodze, śnie i cokolwiek sobie wypisałaś, pamiętaj, że doba nie jest z gumy. Wszystko musisz jakoś pomieścić, więc po pierwsze mierz siły na zamiary, a po drugie…

Ustal priorytety

Skoro mowa o czasie i kalendarzu, to jest to idealny moment na to, żeby spisać i wyeliminować te elementy dnia, które bezproduktywnie pochłaniają mnóstwo czasu. Mogłabyś go przecież wykorzystać na realizację swoich wstępnie zweryfikowanych celów. Zastanów się zatem, czy wszystkie czynności są Ci „potrzebne” i co tak naprawdę budują. Wydaje nam się często, że oglądanie serialu na Netflixie, przeglądanie social mediów, czy godzinne peplanie z koleżanką przez telefon, to forma odpoczynku. Muszę Cię rozczarować. Bardzo często te czynności nie mają nic wspólnego z prawdziwą regeneracją. Cały czas bowiem Twój mózg goni, analizuje i przetwarza dane, których mu dostarczasz. Ty tego nie czujesz, bo leżysz na kanapie, ale on naprawdę zasuwa. Jeśli zatem na Twojej nowej liście celów pojawiła się regeneracja, to spójrz na nią bardziej, jak na sen, spacer, medytację, jogę, a nawet grę w squasha – zapewniam Cię, że po niej padniesz i będziesz spała jak dziecko.

dieta
Budowanie celu plakat

Cele właściwe

Wiem, że to była dość długa wycieczka. Skoro jednak jesteś w tym miejscu, to znaczy, że czas przeanalizować, co tak naprawdę prowadzi do osiągnięcia celu ogólnego. Nie bądź zaskoczona, jeśli okaże się, że kroki te nie mają wiele wspólnego jedzeniem, a już napewno to odchudzanie jest naszym fokusem. Prowadzony przeze mnie kurs zakłada bowiem, że najpierw trzeba zrobić porządek, zanim zacznie się inwentaryzować meble. Nie mogłam się powstrzymać do analogii powiedzenia mojego taty. Mawiał, że jeśli działamy chaotycznie, to ma to taki sam sens, jak inwentaryzacja mebli w trakcie trzęsienia ziemi. Aby pomóc Ci to wszystko zebrać w całość przygotowałam dla Ciebie notatkę wizualną. Pamiętaj, że z każdym pytaniem możesz śmiało pisać. Jestem dla Ciebie zarówno tu, jak i na moim Instagramie. Ta druga opcja daje możliwość rozmowy w czasie rzeczywistym, co szalenie przyspiesza i ułatwia sprawę.
Co dalej?

Przejdź opisaną przeze mnie drogę. Kiedy będziesz gotowa, ja zapewne będę już czekać na Ciebie z artykułem. Opowiem Ci w nim, jak rozpisać sobie wszystko w kalendarzu. Pokażę Ci, jak to zrobić, żeby zrealizować zarówno obowiązki, przyjemności, elementy, które sprzyjają realizacji celów właściwych i nie zwariować.

Photo by Green Chameleon on Unsplash

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *