NIE ŻYJ POTRZEBĄ SPEŁNIANIA POTRZEB INNYCH

Kiedyś Agnieszka Maciąg napisała, że generalizowanie jest krzywdzące. Absolutnie się z tym zgadzam i dlatego staram się nie mówić o zjawisku jako takim, ale dzielić się wiedzą, a refleksje budować w oparciu o obserwacje, doświadczenie i fakty. Trudno jednak nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że angażujemy się wtedy, kiedy na kimś lub na czymś nam zależy. To w pełni naturalne. Zastanawiam się jednak, czy w tej dbałości nie zatracamy proporcji ważności spraw i czy przypadkiem nie przedkładamy cudzych potrzeb, oczekiwań, a czasami wręcz roszczeń, nad swoje własne. Przyjrzałam się więc pewnym mechanizmom, które dotyczą mnie i mojego otoczenia. Skupiłam się na trzech wg. mnie najbardziej powszechnych aspektach codzienności.

Energia do zewnątrz, czyli rodzina, praca i oczywiście jedzenie

Najbliżsi to dla mnie priorytet. Dbam najlepiej jak potrafię, chociaż nie zawsze skutecznie, o to, aby niczego im nie brakowało. Mam w swoim życiu osoby, które są dla mnie najważniejsze na świecie i żeby nie wiem co, muszę czuć się o nie spokojna. Sprowadza się to do prostych, codziennych czynności, w których staram się być im pomocna. Jestem też uważna na to, aby być dla nich wsparciem psychicznym. Przyjmuję, więc na siebie wiele ich trosk, problemów, złości i spadków nastrojów. Jakimś cudem zawsze znajduję na to siłę. Czasami wykopuję ją chyba spod ziemi, ale wiem, że warto. Inaczej nie tyle, że nie umiem, co nie chcę.

Po drugiej stronie jest sfera obowiązków. Praca i codzienne sprawy, które po prostu trzeba ogarnąć. W moim przypadku nie wszystko jest takie proste, bo moje życie zawodowe funkcjonuje na dwóch płaszczyznach. Pierwsza, to ta, którą realizuję z pasją, według własnych zasad i kierując się swoimi wartościami. Mam na myśli oczywiście Składniki Szczęścia, moją działalność psychodietetyka i mentora. To jest mój zawodowy priorytet, na którym skupiam większość swojej uwagi i kreatywności. Nie mam poczucia, że muszę z czegokolwiek rezygnować, bo Składniki są jednocześnie moją pracą i sposobem na spełnianie siebie. Druga płaszczyzna, to obowiązki, których się podejmuję wykorzystując swoje umiejętności w celach czysto zarobkowych. Zawsze bardzo mocno się angażuję, bo chcę, aby każdy był zadowolony, ale powiem Ci szczerze, że szczególnie w ostatnich miesiącach muszę bardzo się pilnować. Potrafię się bowiem zapędzić gubiąc siebie, swoje wartości i nie zauważając poziomu absurdu sytuacji, z jakimi czasami muszę się mierzyć. Regularnie doświadczam tego, że ludzie wykorzystują moją empatię na swoją korzyść przekraczając granice zawodowego czy jakiegokolwiek dobrego smaku.

A co się dzieje przy stole? Tu niestety regularnie obserwuję mechanizm czyjegoś oczekiwania i poczucia obowiązku jego spełnienia. Jak reagujesz, kiedy, np. podczas rodzinnego obiadu nie masz na coś ochoty, ale słyszysz: „(…) będzie mi przykro, jak nie spróbujesz” albo „(…) daj spokój, raz na jakiś czas możesz to zjeść”? Niech zgadnę. Ulegasz, postępujesz wbrew sobie, a później żałujesz? To jest dokładnie to, o czym pisałam na początku. Nie chcę uogólniać, więc posłużę się tu znów własnym przykładem. Kiedyś bowiem regularnie zdarzało mi się coś jeść, tylko dlatego, że ktoś tego ode mnie oczekiwał, albo dlatego, że taka była konwencja, patrz – Wigilia. Nie chciałam sprawić komuś zawodu, więc sprawiałam go sobie.

Energia do wewnątrz, czyli świadomość priorytetów

Jestem niemalże pewna, że doskonale znasz każdy z opisanych przeze mnie scenariuszy i emocje, jakie się z nimi wiążą. Dlatego chciałabym, żebyś zaczęła świadomie wybierać między tym, czego ktoś oczekuje od siebie, czego Ty oczekujesz od siebie samej. Nie gub jednocześnie tego, jak w głębi serca chcesz postąpić. Niestety często te trzy kryteria się wzajemnie wykluczają, a wszystko co dajemy od siebie do świata ma wartość, bo jest częścią nas. Dzielimy się swoją uwagą, energią i czasem. Jednocześnie włączamy w to swoje emocje, które według mnie są najcenniejsze i najbardziej kruche. Ja nimi na ogół dzielę się za bardzo, o czym jużpisałam na swoim profilu na Instagramie.

Wracając więc do początku. To, że rodzina jest moim priorytetem jest kwestią, która nie podlega dyskusji. Żałuję, że czas biegnie tak szybko, że nie spędzam z nimi tyle czasu, ile bym chciała. Żałuję i wciąż walczę o to, żeby było inaczej. Jednocześnie staram się nie zatracać w tym siebie i nie stawiać swoich potrzeb na końcu listy. Dlaczego? Dlatego, że mój odpoczynek, zaspokajanie moich potrzeb i realizacja moich ambicji mnie buduje. Dzięki temu jestem silniejsza dla siebie i … dla bliskich.Idąc dalej – to, że pilnuję, żeby wywiązywać się ze wszystkich swoich obowiązków, to też nie jest żadne dokonanie. Tak po prostu trzeba. Wiem jednak, że pewne oczekiwania wykraczają jednak poza moje możliwości i walka o ich realizację po prostu mnie niszczy. Dlatego z uwagą stawiam granice. Nie myśl, że jestem taka super. Często mimo wszystko pozwalam na to, żeby te granice były przekraczane. Na szczęście dość szybko na to reaguję. Jest na szczęście sfera, w której asertywność udało mi się opracować niemalże do perfekcji i moje pacjentki też robią doskonałe postępy – tak zwany posiłek w grupie. To namawianie, podtykanie i dokładanie, to sposób naszych bliskich na to, aby okazać nam troskę, uwagę i zrobić nam przyjemność. Wynika to z kultury i wychowania. W dużej mierze to rozumiem, bo kocham gotować, jeść i karmić tych, którzy są dla mnie ważni. Znów jednak wracam do pojęcia granicy, której uważam przekraczać się nie powinno. Czy czytałaś moje artykuły o relacji z jedzeniemdialogu wewnętrznym, czy chociażby o technikach uważnego jedzenia? Jeśli tak, to wiesz, że jedzenie jest częścią naszego życia, które ma ogromny wpływ na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Ma ono o nas dbać, odżywiać nas i cieszyć, ale ma przede wszystkim być w zgodzie z nami.

Reasumując. Postępowanie wbrew sobie mści się, bo jak mawiał mój tata: „Jak nie staniesz to i tak dupa zawsze jest z tyłu”. Pamiętaj, że Twoja siła buduje Twoją relację z otoczeniem.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *