Od czegoś trzeba zacząć

Lut 1, 2022 | Felieton

Miałam bardzo długą przerwę w pisaniu. Felietony, blog – marzenie, którego tak naprawdę nigdy nie zrealizowałam w takich formie, w jakiej chciałam. Wciąż pokonywał mnie mój perfekcjonizm, który sabotował niemalże wszystko, co tworzyłam, co pisałam. Jeśli nawet już sam tekst był całkiem całkiem, to forma jego podania, albo brak pomysłu na ilustracje (no bo przecież mówią, że ilustracja musi być, bo inaczej treść jest nudna), albo milion innych argumentów skutkowało tym, że blog, podobnie jak podcast tak naprawdę nigdy się nie wydarzały.

Dziś jest 1.02.2022 roku. Idealny czas na nowy rozdział, większą swobodę, dopuszczenie spontaniczności i odwagi na opuszczenie swojej strefy komfortu. Idealny czas nie dlatego, że jest pierwszy dzień miesiąca. Chociaż nie ukrywam, że jestem po pierwsze sentymentalna, po drugie przywiązuję wagę do dat, rocznic, i innych tego typu symboli. Tym razem chodzi jednak o to, że równo za dwa tygodnie, 14.02 mam urodziny. Skończę 39 lat i jak pomyślę sobie ile czasu straciłam na dążenie do ideału, to ręce mi opadają. Serio!

Startując z blogiem daję sobie wewnętrze przyzwolenie na błędy. Tak, zakładam literówki, błędy interpunkcyjne, czy nawet ortograficzne, bo chcę, żeby żył spontanicznie. Mam myśl, wenę, więc siadam i piszę. Mam dość strategii, harmonogramu i pilnowania, żeby publikacje miały jakiś, np. ciąg logiczny. Daję sobie jednocześnie zgodę na to, że blog będzie przeciętny, a wpisów nikt nie będzie czytał. Trudno. Dzień, w którym piszę co to myślę, to co czuję, po prostu musiał nadejść.

Po maturze studiowałam dziennikarstwo. Jestem zatem „magistrem od literek”. Nie jestem dziennikarką czynną w takim sensie, że np. pracuję w gazecie. Nie mniej jednak w głębi serca bardzo się nią czuję. Dziennikarką rzecz jasna, nie gazetą 😉 Jestem szalenie ciekawa ludzi i treści. Kocham konsumować świat ten inny, nowy i ekscytujący, ale też ten zwykły, przeciętny, który gołym okiem widać przez okno. Często wizualizowałam sobie siebie niczym Carrie Bradshaw z „Sex w Wielkim Mieście”, Erica Barry w filmie „Lepiej późno niż później”, czy w końcu Frances Mayes ukazana w moim kochanym filmie „Pod słońcem Toskanii”.

Piszę felietony, ale do dziś nie miałam odwagi się nimi dzielić. Mój perfekcjonizm bardzo skutecznie mnie w tym blokował. W zasadzie nadal blokuje. Wierzę jednak, że się nie dam. Wierzę, że ten wpis nie będzie jednorazowym strzałem oddanym w przypływie jakieś trudnej do wyjaśnienia siły, odwagi i śmiałości. Temu na też służyć, uwaga, autorska koncepcja #DoskonaleNieperfekcyjna, której nadałam dziś życie na moim profilu na instagramie

To o czym chciałabym pisać, to absolutnie nie będą prawdy objawione. Oj nie! Ja nie jestem psychologiem (tudzież psycholożką), ani psychoterapeutką. Nie jestem żadnym ekspertem w tym zakresie, o ile jestem nim w jakimkolwiek innym. Ja po prostu patrzę (jak to ja bardzo uważnie) na to co na zewnątrz, na to co wewnątrz mnie, czytam, słucham i interpretuję. Ta interpretacja jest bardzo subiektywna. Są to wnioski i poglądy, które filtrowane są absolutnie przez pryzmat moich doświadczeń, lęków, ułomności, ale także ambicji, talentów, wrażliwości, czy empatii. Jeśli dotarłaś aż do tego miejsca, to po pierwsze zachęcam Cię do obserwowania mojego profilu na instagramie, chociaż wysoce prawdopodobne jest, że właśnie stamtąd właśnie tu przyszłaś. Po drugie bardzo chętnie poznam Twoje myśli, Twoje emocje, które pojawiły się po przeczytaniu tego wpisu, więc rozważ, czy nie zostawić mi komentarza chociażby dla dodania mi otuchy.

Tymczasem ściskam Cię ciepło. Do następnego 🙂

9 komentarzy

  1. Konstancja

    Bardzo podoba mi się język tego tekstu! Czytając (choć wcześniej słuchając na ig – tak, tak, zgodnie z założeniem – stamtąd właśnie tu trafiłam) go przypomniały mi się moje „marne” treści, produkowane głównie w czasie liceum i to jak bardzo lubiłam pisać, a jak bardzo dążyłam w tym do ideału, co kończyło się „szufladą”… Po drugie samo zagadnienie (żeby nie powiedzieć problem) wcale nie przyjacielskiego perfekcjonizmu jest bardzo istotne i tak trafne, zwłaszcza w świecie nieskończonych możliwości zakłamanego polepszania obrazu. Dziękuję za tę lekkość przekazaną w tym temacie i czekam na dalsze wpisy 😉 Trzymam kciuki!

    Odpowiedz
    • Właściciel

      Konstancja, bardzo Ci dziękuję za komentarz i kciuki. Każdy jest dla mnie naprawdę bardzo ważny. Mam nadzieję, że grono kobiet, które będą konstruktywnie utożsamiały się z koncepcją #DoskonaleNieperfekcyjna będzie się poszerzało. Warto zacząć chociażby pracę własną, żeby poprawiać jakość swojego życia. Zgodzisz się ze mną ☺️?

      Odpowiedz
  2. Ola

    Mogłabym czytać i czytać. Chyba właśnie o to w tym chodzi, prawda? Bardzo przemawiają do mnie poszczególne zdania tego felietonu. Ewo, trafiasz nim w sedno wielu aspektów mojego życia. A #doskonale nieperfekcyjna? Ten hasztag jest cały Twój, a my, dzięki Tobie, możemy w dumą z niego korzystać. Dziękuję za te słowa, czekam na kolejne. Ściskam.

    Odpowiedz
    • Właściciel

      Oluś, kochana jesteś jak stąd na księżyc i z powrotem. Mam ogromną nadzieję, że miliony treści, które mam w głowie wreszcie znajdą ujście właśnie tu, na tej stronie. A kto wie, gdzie mnie, gdzie nas to zaprowadzi.

      Odpowiedz
    • Sara

      Wspaniale! Trzymam mocno kciuki za kolejne odsłony tych zwiewnych i wciągających treści. Chłonę jak gąbka i czekam na więcej. Jak to mówiłaś ” czasami mniej znaczy wiecej” Mniej czepialstwa i perfekcji i więcej treści dla nas, co wcale nie oznacza że są gorsze czy przeciętne. Felieton lekko się czyta i pozostawia niedosyt. Gratuluje i mocno kibicuje za #DoskonaleNieperfekcyjną👏

      Odpowiedz
      • Ewa Bonder

        Sara, mniej znaczy więcej, więc napiszę poprostu, że dobrze, że jesteś. Jesteś mocnym wsparciem.

        Odpowiedz
  3. Włoski jest boski

    Jak super napisane! Bardzo dobrze się czyta 🥰 Nie mogę się doczekać kolejnych! I bardzo się cieszę, że powstał ten tekst i z całych sił życzę dużo wytrwałości!

    Odpowiedz
    • Właściciel

      Gosiu, tak jak napisałam Oli, mam nadzieję, że felietony będą pojawiać się względnie systematycznie. Wszystko zależy wyłącznie ode mnie.

      Odpowiedz
  4. Nina

    Czytam Twój tekst i tak bardzo Cię rozumiem. To poczucie konieczności działania, robienia rzeczy perfekcyjnie jest przytłaczające, odbierające często radość z samego procesu, a finalnie powodujące serię ruchów odwlekania w nieskończoność 😉
    Zdaję sobie sprawę, że nie jedna z nas tak ma i super, że piszesz o tym w taki luźny i nieperfekcyjny 😉 sposób, a jednocześnie otwarcie stawiasz kropkę i dajesz sobie przyzwolenie na spontaniczność i popełnianie błędów. Wierzę, że finalnie takie nastawienie da Ci o wiele więcej radości z planowania, działania, realizowania się a jednocześnie tak wiele się nowych rzeczy nauczysz, bo jak jesteśmy otwarci na możliwość popełnienia błędów i odniesienia ewentualnych porażek to wówczas uczymy się najwięcej!
    Trzymam mocno kciuki i wierzę, że swoimi tekstami dasz niejednej z nas kopa do podobnych zmian! 🙂

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *