Planuj, żeby żyć w pełni. przemyśl.

Mam ostatnio czas rozmyślań. Rozprawiam się z tematami nie tylko bardzo dla mnie ciężkimi, ale też tymi naprawdę błahymi. Chwilami jest to trudne, ale akurat dziś dobrze mi w tym stanie. Czuję, że wszystko sobie układam w głowie i w sercu. Lubię porządek. Dzięki niemu czuję się spokojniejsza. Jednak do tej pory ciągle powtarzałam sobie: planuj, kontroluj. Lubię poczucie panowania nad sytuacją. Dziś mam jednak jedno „ale”.

Ciągle trzymamy się jakiegoś planu i wciąż siebie z czegoś rozliczamy. A gdyby tak przyjąć, że obok obowiązków i powinności równie ważne jest oddychanie pełną piersią? Teraz jest czas wyjątkowy i kwarantanna ma bardzo silny wpływ na to, jak toczą się nasze emocje i nasza codzienność. Co jednak, kiedy to się skończy? Wrócisz do przywiązywania wagi do nic nieznaczących pierdół? Wrócisz to nerwów o byle co i naginania się do świata, żeby odpowiedzieć na jego widzimisię?

Inaczej

Ja napewno nie. Ostatnio dzieliłam się z Tobą moimi sposobami na spokojne myśli. Wczoraj przeżyłam piękne, bardzo wartościowe popołudnie z mężem. Miałam poczucie, że uciekliśmy do naszej Toskanii. Nie robiliśmy nic szczególnego, ale ja czułam, że jestem dla siebie absolutnie i że jesteśmy razem tak bardzo kompletnie. Zrozumiałam, że kiedy to się wszystko skończy moje życie naprawdę będzie inne. Jakie?

Wolność

Nie umiem dziś tego nazwać i szczerze mówiąc sama nie wiem, czy tego potrzebuję. Myślę też sobie, że to może być bardzo intymne. Chciałabym jednak, żebyś dostała ode mnie tym wpisem coś dobrego. Pomyśl sobie zatem o tym, do czego przywiązujesz dużą wagę, a co tak naprawdę nie ma znaczenia? Ile poświęcasz czasu sobie, swoim potrzebom i pragnieniom? Nie tylko tym dużym i ważnym, ale też tym małym chochlikom, które po prostu cieszą. Jak często robisz dokładnie to, co chcesz? Ja, np. wczoraj ganiałam boso po mieszkaniu śpiewając razem z Adel podczas jej koncertu w Royal Albert Hall. Później szalałam w kuchni, żeby nakarmić mojego męża i mnie. Chcę reagować na to, co podpowiada mi moje ciało. Chcę dać mu wolność, jak tak chcę dać wolność moim myślom i emocjom. Niech kieruje mną intuicja.

Planuj

Oczywiście nie oznacza to, że od dziś w moim życiu zapanuje anarchia i hedonizm, bo będę bezczelnie robić wszystko to, co mi przyjdzie do głowy. Absolutnie nie taka jest moja potrzeba. Jestem na to zbyt rozsądna. Uważność na zdrowie i rodzinę zostanie bez zmian. Jestem jednak w pełni świadoma tego, że kwitnie we mnie równowaga między tym, czego oczekuje świat, a tym, czego pragnę ja. Sztuką teraz jest to wszystko pięknie pogodzić. Serce podpowiada – planuj, ale inaczej. Jeśli zatem po kwarantannie zechcę wyjść do parku i pląsać boso w deszczu, to wierz mi, że to zrobię. Widocznie moje ciało tego potrzebuje. Przeżywam, parafrazując słowa mojego taty, czas łapania proporcji ważności spraw.

2 komentarze

  1. Dawanie sobie luzu jest super sprawą. Ja potrzebuję tego bardzo. W domu lubię sobie pośpiewać, potańczyć i latać z bananem na twarzy uśmiechając się sama do siebie 😉
    To samo będę robić jeżdżąc na rolkach po lesie, oczywiście po epidemii.

    • Właściciel
      9 kwietnia 2020
      Reply

      Judyta, życie trzeba jeść łyżką i życiowa napinka naprawdę niczemu nam nie służy.

      Ściskam Cię ciepło 🌻

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *